Szpiedzy w Warszawie
TVP 1BBC

Janet Montgomery: Anna dostrzega w Mercierze bratnią duszę

– Myślę, że Anna dostrzega w nim bratnią duszę. Jest między nimi więź, której nie da się objaśnić – mówi Janet Montgomery o uczuciach swojej serialowej bohaterki.

Janet Montgomery jako Anna (fot. TVP) Janet Montgomery jako Anna (fot. TVP)

Co przyciągnęło Cię do „Szpiegów w Warszawie”?

– Dla mnie był to fakt, że powieść daje zupełnie inną perspektywę spojrzenia na drugą wojnę światową. Owszem, jest to powieść szpiegowska i Alan Furst stworzył w niej grupę zupełnie fikcyjnych postaci, ale w tym scenariuszu jest bardzo dużo elementów autentycznych, z czego wiele osób nie zdaje sobie sprawy. Sam fakt, że na terenie Polski działali wywiadowcy, którzy wywarli spory wpływ na przebieg wojny oraz to, jak bardzo Polacy w tej wojnie ucierpieli... to jest historia, w której opowiadaniu także i ja chciałam wziąć udział.

Kim jest Anna Skarbek? Jakbyś ją opisała?

– Anna to młoda, bardzo inteligentna kobieta pracująca w Lidze Narodów będącej swego czasu odpowiednikiem ONZ. Jest prawniczką, bardzo kobiecą i, zakładam, uwodzicielską. Potrafi flirtować, ale czyni to w sposób pewny siebie i dojrzały – właśnie dzięki swej inteligencji. Ma w sobie styl Helen Mirren – tę dojrzałość, jaką czasami mają w sobie kobiety, tutaj w osobie młodej dziewczyny.

W jakich okolicznościach spotyka ona Merciera, czyli postać graną przez Davida?

– Mercier udaje się na przyjęcie i potrzebuje partnerki. W końcu zabiera Annę, z którą zapoznaje go przyjaciel. Natychmiast pojawia się między nimi wzajemne przyciąganie. Ona stara się to uczucie jednak zwalczyć, ponieważ jest w związku z innym mężczyzną, Maksymem Mostowem [którego gra Piotr Baumann].

Co Anna widzi w Mercierze?

– Myślę, że dostrzega w nim bratnią duszę. Jest między nimi więź, której nie da się objaśnić, jeśli samemu czegoś podobnego się nie doświadczyło. Coś takiego, jak „jesteśmy dla siebie stworzeni”. Ale dostrzegam również, że i Maks jej się bardzo podoba. Jest nieco starszy i zadufany. Sądzę, że kiedy spotkali się po raz pierwszy, musiał natchnąć ją sporą wiarą w jej własne opinie. Poza tym rozkład ich związku musi być dla Anny bardzo bolesny. Jest rozdarta. Z jednej strony zakochała się w Mercierze, a z drugiej nadal kocha Maksa, ale w inny sposób.

Czy Annie można jednak zaufać?!

– Właśnie – to jest jeden z elementów, które uwielbiam w „Szpiegach w Warszawie”. Ponieważ jest to thriller szpiegowski, nie wiemy nic o jej zamiarach. Nie wiemy też, co zamierza Mercier. Właśnie pomyślałam, że przed wojną wszyscy tak się czuli. Nie było wiadomo, komu można wierzyć.

A co wiesz o tym okresie historii?

– Niewiele. Kiedy uczyłam się w szkole o drugiej wojnie światowej, odbywało się to z perspektywy brytyjskiej, czyli głównie mówiono o tym, co działo się w Wielkiej Brytanii podczas gdy wojna trwała gdzieś indziej – racjonowanie wszystkiego, mężowie odchodzący na wojnę i temu podobne. Warszawa była wówczas w samym centrum wydarzeń. Tylko niewielkie fragmenty miasta przetrwały wojnę. To naprawdę niesamowite.

Czy przeprowadziłaś jakiś research historyczny, przygotowując się do roli?

– Tak. Mogę nawet powiedzieć, że ze wszystkich projektów, w których brałam udział, ten wymagał największych przygotowań merytorycznych. Przed rozpoczęciem zdjęć miałam kilka wolnych dni, więc wsiadłam w pociąg do Krakowa, potem wypożyczyłam samochód i pojechałam do Oświęcimia. Płakałam podczas całego zwiedzania. Nigdy wcześniej niczego podobnego nie widziałam.

Czy ta wizyta zmieniła jakoś Twoje nastawienie do tej sztuki?

– Kompletnie. Wątek jest głównie osadzony w Warszawie, nad którą zbierają się wojenne chmury. Oczywiście, wiedziałem wiele o drugiej wojnie światowej, ale chciałam pojechać gdzieś, gdzie będę mogła poznać skutki wojny dla zwykłych ludzi – co na przykład oznaczało, gdy się zostało złapanym przez wroga, jakie są konsekwencje wojny. Jestem zadowolona, że tam pojechałam. Nie sądzę bowiem, że mogłam była w pełni wczuć się w sytuację bez tego doświadczenia.

Jesteś Brytyjką, ale większość Twoich ostatnich dzieł telewizyjnych i filmowych („Entourage”, „Human Target”, „Black Swan”) została wyprodukowana w Stanach. Gdzie jest zatem Twój dom?

– Obecnie mieszkam w Los Angeles, ale po skończeniu prac nad „Szpiegami w Warszawie” przeprowadzam się do Nowego Jorku, gdzie będę pracować nad nową sztuką dla CBS [pod tytułem „Made in Jersey”]. Moja rodzina mieszka w Bournemouth, w Anglii i często wracam do domu, żeby się z nimi zobaczyć. Ponadto mam kilku dobrych przyjaciół w Londynie, którzy mnie przygarniają, kiedy tam mam zdjęcia.

Podobno Amerykanie często biorą Cię za Amerykankę?

– Tak jest, i to bardzo często! Wiele razy tego doświadczyłam. To mi oczywiście pochlebia, ponieważ, mam nadzieję, oznacza, że znakomicie ich gram!

Czy prawdą jest, że zaczynałaś jako tancerka?

– Tak. Miałam dość dziwną inicjację aktorską. Uczyłam się tańca w Stella Mann Dance College w Bedford w Anglii, gdzie studiowałam wszystko – od baletu i stepu po jazz. Studiując uświadomiłam sobie jednak, że nie chciałabym robić tego zawodowo. Po odejściu z akademii nie chciał mnie przyjąć żaden agent zajmujący się aktorami, ponieważ nie skończyłam szkoły teatralnej. Potem jednak wyprodukowałam sztukę z moim przyjacielem Gethinem Anthony, które obecnie gra w „Game of Thrones”. I udało mi się dzięki temu agenta znaleźć.

Alan Furst napisał także inne powieści z udziałem postaci ze „Szpiegów w Warszawie”. Czy chciałabyś zagrać coś więcej?

– Absolutnie tak! Z ogromną ochotą! Alan napisał liczne różne powieści, zaś Dick Clement i Ian La Frenais, scenarzyści, którzy wykonali adaptację „Szpiegów…”, mają niewiarygodne dokonania, poczynając od programów telewizyjnych jak „Porridge” aż po filmy takie, jak „The Commitments”. Mam nadzieję, że będą mogli napisać coś dla nas więcej.