Szpiedzy w Warszawie
TVP 1BBC

Jak powstawali „Szpiedzy w Warszawie”?

„Szpiedzy w Warszawie” to interesująca mieszanka różnych stylów i scen filmowych. Ktoś kiedyś opisał książki Alana Fursta jako połączenie „Tinker Tailor Soldier Spy” i „Casablanki”.

Reżyserka serialu Coky Giedroyć i prezes TVP Juliusz Braun (fot. Jan Bogacz/TV) Reżyserka serialu Coky Giedroyć i prezes TVP Juliusz Braun (fot. Jan Bogacz/TV)

To czarny świat szpiegów, gdzie nikt nie jest tym, za kogo się podaje, a wszyscy odgrywają jakieś podwójne role i nie wiadomo, kto stoi po czyjej stronie. I podobnie jak w Casablance, świat ten jest pełen ludzi znużonych życiem, którzy pragną miłości, ale ta ostatnia wciąż im się.

Scenariusz napisali Dick Clement i Ian La Frenais, legendy telewizji i kina. Ich dorobek obejmuje szerokie spektrum – od [hitu brytyjskich sitcomów] „Whatever Happened to the Likely Lads”, „Porridge” i „Aufwiedersehen”, „Pet”, aż po adaptację „Archangel, The Rotters’ Club”, oraz filmy takie jak „The Commitment” i współpracę scenariuszową przy „Pearl Harbour” i „Bond” (1983 „Never Say Never Again”). Scenarzyści są absolutnymi fanami książek Alana Fursta i stworzonego w nich świata, mają nawet wspólnego z pisarzem agenta. Ich reakcja na propozycję napisania adaptacji „Szpiegów w Warszawie” była błyskawiczna: Przeogromnie chcielibyśmy brać udział w adaptacji – ba, nawet żądamy naszego udziału!

Aby w jak najwierniejszy sposób oddać tamten świat, ekipa BBC chciała realizować zdjęcia w samej Warszawie, co nie było proste ze względu na zniszczenia miasta podczas II wojny światowej. Ben Donald, Executive Producer for International Drama: To było jesienią 2011 roku, kiedy przyjechaliśmy oglądać lokacje. Wcześniej spotkaliśmy świetną polską firmę Apple Film Production i czuliśmy, że możemy naprawdę razem współpracować nad tym projektem. I tak się stało. Jednym z najpoważniejszych powodów, które wpłynęły na decyzję o przyjeździe do Polski, było to, że byłem pewien i mogłem zapewnić swojego producenta, że znajdziemy tu prawdziwe istniejące lokacje, które mogą zagrać nie tylko Polskę, ale także Francję czy Niemcy – macie tutaj taki zakres architektury. Wiele ekip produkcyjnych odtwarza historyczną Europę, budując scenografię w studiach. Wy macie w Warszawie i w okolicach oraz w pozostałej części Polski magiczną architekturę. Dzięki temu nie musieliśmy pracować w studio.

Podobnie jak brytyjscy producenci, tak i reżyserka Coky Giedroyć twierdzi, że była zachwycona możliwościami zdjęciowymi warszawskiej Starówki. „Nakręciliśmy całą serię ujęć na Starówce, która wyszła pięknie i nieskalanie” mówi. „Mieliśmy wrażenie, jakbyśmy znaleźli się w stałej scenerii filmowej – dość niecodzienna lokalizacja do pracy filmowej, ale przez to niewyeksploatowana i nowa, co wywoływało ogromne emocje.”

Projekt ujął Giedroyć za serce podwójnie, ponieważ właśnie z Warszawy pochodzi jej rodzina. „Mój ojciec ma korzenie polsko-litewskie, dlatego w Polsce czuję się jak w domu” - uśmiecha się. „Mój dziadek mieszkał nawet w Warszawie w 1938, był prawnikiem i senatorem. Będąc na miejscu, odwiedziłam jego grób. Całe to doświadczenie było dla mnie osobiście niezwykłe. Co tydzień pisałam do mamy i taty o tym, co wówczas odkrywałam.”

Ojciec reżyserki, historyk Michał Giedroyć, również pomagał przy niektórych historycznych szczegółach produkcji. „Był świetny – przeczytał scenariusz, ponieważ zależało mi na realizmie postaci i miejsc, do których się odnosimy – szczególnie polskich oficerów i ambasady.” - opowiada reżyserka. „Tata ma hopla na punkcie mundurów, więc podpowiedział mi pewne detale, aby wszystko wyglądało jak należy. Na przykład, trzeba było przewidzieć pół centymetra białego kołnierzyka wystającego tuż nad mundurem. Powiedział, że „polski oficer zawsze tak się nosił. Wszyscy Polacy o tym wiedzą.”

Dzięki europejskiej obsadzie i akcji osadzonej między Polską, Niemcami, Francją i Czechosłowacją, międzynarodowy charakter „Szpiegów...”, serial ma szansę wyróżnić się spośród wielu innych i może nawet pobudzić apetyt na kolejne adaptacje powieści Fursta.